Podczas niedawnego wywiadu radiowego minister finansów jakby zupełnie mimochodem przyznał, że rzeczywisty deficyt budżetowy jest dwukrotnie wyższy, od oficjalnego. Nie byłoby w tym nic szczególnie ciekawego, gdyby nie sposób, w jaki to zrobił. Pan minister szydził sobie na zasadzie: "no co wy, przecież o tym WSZYSCY wiedzą! Gdybym zaczął głosić, że w Polsce obowiązuje ruch lewostronny, to też byście mi uwierzyli?".
Przyzwyczailiśmy się, że minister finansów "musi" kłamać - akceptujemy ten fakt jak coś oczywistego. Być może, w obecnym systemie centralnie sterowanej wartości pieniądza i gigantycznego wpływu rządów na rynki, nie ma innego wyjścia. I minister Rostowski już wielokrotnie został przyłapany na bezczelnym naginaniu prawdy, po czym z rozbrajającą szczerością przyznawał, że taka była konieczność, bo należało "uspokoić rynki finansowe", czy coś w tym guście. Dzisiaj nie może się nadziwić, że ktoś w ogóle może robić mu z tego zarzut!
Minister zdaje się rozgrzeszać sam siebie, sugerując, że trzeba być idiotą, żeby traktować poważnie słowa ministra finansów. W swojej wypowiedzi o "ruchu lewostronnym" naigrawa się JEDNOCZEŚNIE z tych wścibskich komentatorów i dziennikarzy, którzy bili na alarm podając rzeczywiste liczby, jak i z tych użytecznych frajerów, którzy mu wierzyli i powtarzali za ministerstwem uspokajające łgarstwa.
I tutaj muszę przyznać Mu rację, bo chyba tylko w getcie dziennikarzy serwisów ekonomicznych i w tym wirtualnym świecie mediów elektronicznych, można przykładać jakąkolwiek wagę do słów któregokolwiek ministra.
Niemniej jednak, poza tymi wirtualnymi sferami: mediów i statystyk rządowych, istnieje coś takiego jak rzeczywistość obiektywna i minister Rostowski zdaje sobie z niej sprawę. W sieci natrafiłem kiedyś na zapis dyskusji, w której brał udział (zdaje się, że w Krynicy) gdzie wypowiadał się całkiem sensownie - tyle, że po angielsku, podejrzewając słusznie, że nie przebije się to do polskiej prasy. Ten facet wie, że obecny system jest skazany na całkowity upadek i robi to, co obecna klasa polityczna umie najlepiej: grać na zwłokę.
Ludzie barbarzyństwa
-
„Ludzie kultury” napisali list do pani minister kultury, domagając się
„zawieszenia wszelkiej współpracy z izraelskimi instytucjami, organizacjami
pozarząd...
1 tydzień temu