Na Ukrainie panika w związku z szalejącym wirusem A/H1N1.
Rząd rozważa wprowadzenie kwarantanny i stanu wyjątkowego. Ludność w panice zgłasza do szpitali dzieci ze zwykłym katarem.
Gdyby skalę kryzysu mierzyć rozmiarami wywołanej przez niego paniki, liczbę ofiar śmiertelnych wirusa należałoby oszacować na... no, nie wiem: 300? 3 tysiące? 30 tyś?! 300 TYSIĘCY!? 3 MILIONY??
W rzeczywistości z powodu powikłań pogrypowych oraz "ostrej infekcji górnych dróg oddechowych" (czyli zwykłego przeziębienia) zmarły do tej pory... 33 osoby. Z czego A/H1N1 potwierdzono u jednej, DOSŁOWNIE: JEDNEJ osoby.
Zarażenie stwierdzono jeszcze u kilku chorych, ale wiecie, czym wirus A/H1N1 różni się od zwykłej grypy sezonowej? NICZYM. Ryzyko zarażenia oraz przebieg choroby są dokładnie takie same.
Chociaż nie, przepraszam: różnica polega na tym, że zwykła grypa co roku mutuje i zabija na świecie jakieś pół miliona ludzi.
No, ale zwykła szczepionka kosztuje 15 zł, a "świńska" tyle, ile przerażeni frajerzy będą skłonni zapłacić.
Z resztą: nikt nie musi się w ogóle szczepić. Rząd uruchomi "akcję szczepień", która polega na kupnie kilku milionów szczepionek. W międzyczasie mija sezon grypowy, media zajmują się czymś innym a szczepionki zostają zutylizowane. Koncerny farmaceutyczne mają się dobrze, odpowiedni urzędnicy ministerstwa zdrowia cieszą się nowymi samochodami i zaproszeniami na atrakcyjne sympozja w egzotycznych rejonach świata, politycy czują się potrzebni.
Mechanizm sprawdzony przy okazji ptasiej grypy parę lat temu.
Ludzie barbarzyństwa
-
„Ludzie kultury” napisali list do pani minister kultury, domagając się
„zawieszenia wszelkiej współpracy z izraelskimi instytucjami, organizacjami
pozarząd...
1 tydzień temu