Nie-święto niepodległości

Dziś Narodowe Święto Niepodległości, którego nie uznaję. Święto, którego już sama nazwa jest myląca, musi być świętem fałszywym.

Zauważmy, że nie mamy nawet odwagi nazwać 11 listopada DNIEM niepodległości - jak np. Amerykanie nazywają swój 4 lipca - kazało by to bowiem zastanowić się: właściwie co takiego przełomowego stało się tego dnia? Można wymienić kilka wcześniejszych dat jako tych, w których Polska przestała formalnie i faktycznie podlegać zaborcom. Dlaczego akurat przekazanie przez Radę Regencyjną naczelnego dowództwa Józefowi Piłsudskiemu ma być tak istotne?

Otóż: w tych dniach Rada Regencyjna rozwiązała się a Polska zmieniła nazwę. Z Królestwa Polskiego na Republikę Polską.

Nie jest to więc święto odzyskania przez Polskę niepodległości państwowej ale święto ostatecznego obalenia w Polsce idei monarchistycznej i jeśli już zamierzamy je obchodzić, to tak właśnie powinno się nazywać (ewentualnie Świętem Republiki). Czy jest więc co świętować? Chyba wszyscy widzimy, jak te eksperymenta z republiką i demokracją po mniej-więcej 20 latach się kończą?

12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Żal czytać takie bezsensowne wypociny.

Anonimowy pisze...

do autora komentarza: na czym konkretnie polega brak sensu w tej notatce? Czy pominąwszy inwektywy potrafisz sprecyzować, na czym polega twój "żal"?

Anonimowy pisze...

Radzę następnym razem zadać sobie minimum wysiłku i sprawdzić to o czym się pisze chociaż w Wikipedii (jak się nie umie korzystać z innych źródeł).
To pomoże uniknąć ośmieszenia się w przyszłości ;)

Anonimowy pisze...

Ach, nie ma to, jak rzeczowa dyskusja. Brakuje jeszcze standardowego argumnetu preciwko wszystkim, którzy odważają się mieć swoja zdanie: "jesteś idiotą!"

A tak na przyszłość proponuje zaczynać wypowiedzi od zdania: "Nie zgadzam się z tym i z tym, ponieważ ..." jeżeli zależy wam na dyskusji. ... jeżeli.

Unknown pisze...

Dobra, ale co konkretnie mam sprawdzić w tej Twojej wikipedii?

Anonimowy pisze...

Właśnie, ostatnio się zastanawiałem nad jednym faktem. Jesteśmy republiką, a na naszym godle orzeł biały ma koronę. Dlaczego? Żeby zmylić głupie społeczeństwo? Nie jesteśmy królestwem tylko republiką. Wątpliwości w Piłsudskiego pojawiły sie po wysłuchaniu audycji o bardzo chwalebnych czynach bohatera, który koniecznie chciał aby nasze państwo nie nazywało się republiką tylko rzeczpospolitą. Taka mała różnica, a jakże myląca.

Anonimowy pisze...

"Święto, którego już sama nazwa jest myląca"
W takim razie jak powinno nazywać się święto upamiętniające odzyskanie niepodległości skoro nie "Święto niepodległości"?

"Zauważmy, że nie mamy nawet odwagi nazwać 11 listopada DNIEM niepodległości - jak np. Amerykanie nazywają swój 4 lipca - kazało by to bowiem zastanowić się: właściwie co takiego przełomowego stało się tego dnia?"
Czyli teraz jest dobrze nazwane to święto a z tej wypowiedzi wynika że jak by się nazywało inaczej to byłby to błąd?
Dlaczego w ogóle miało się w tym dniu wydarzyć coś najważniejszego związanego z odzyskaniem niepodległości? Przecież wyraźnie wszyscy mówią że ta data (ten dzień) jest umowna?

Kolejne zdania szkoda nawet cytować bo jest to zwykły bełkot. Jest w nim wymienionych kilka faktów z których stara się zrobić argumenty.

Na koniec cytaty z Wikipedii (niektórych przerasta znalezienie tam czegokolwiek...)
"Narodowe Święto Niepodległości – polskie święto narodowe, obchodzone co roku 11 listopada, na pamiątkę odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku(...)" (NIE 11 listopada TYLKO w 1918r.!)
"Odzyskiwanie przez Polskę niepodległości było procesem stopniowym i wybór 11 listopada jest dość arbitralny."

Anonimowy pisze...

"Jesteśmy republiką, a na naszym godle orzeł biały ma koronę. Dlaczego?"
Bo NIE jesteśmy republiką?

Unknown pisze...

@2 posty wyżej:
Czyli twierdzisz, że zamiast ustanowić Dzień Niepodległości na np... no nie wiem... 7 października (dzień OGŁOSZENIA NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI przez Radę Regencyjną!!!) postanowiliśmy upamiętniać niepodległość jakąś przypadkową datą bez większego znaczenia?
W takim razie trzeba było jednak wybrać jakiś letni termin, kiedy mogłyby odbywać się parady, pikniki i ogólnie frekwencja by dopisywała, bo dzisiaj to święto obchodzą co najwyżej stojący na baczność, smutni żołnierze oraz salutujący im oficjele państwowi.

Dla mnie jednak te listopadowe dni upamiętniają zakończenie idei monarchii w Polsce i nie jest to okazja do świętowania.

Anonimowy pisze...

A dlaczego uważasz date 11 listopada za nic nie znaczącą? Koniec I wojny światowej nic nie znaczy? Mogliśmy sobie uchwalać co chcieliśmy ale ważne aby wszyscy uznali niepodległość Polski a to nastąpiło po zakończeniu wojny (nowy ład w którym znowu jest państwo polskie).
Zwróć uwagę że tą date wybrano na święto 20 lat po tych wydarzeniach więc już wtedy patrzono na cały proces odzyskania niepodległości z pewnego dystansu i oceniono że ta data może byc symbolem odrodzenia się Polski i trzeba to uszanować.
Jakby wybrano 7 października to tak samo broniłbym tej daty ale wybrano 11 listopada więc nie pozostaje nam nic innego jak świętować ;)

Anonimowy pisze...

Niech sobie będzie nawet w grudniu, ważne że jest umowna data święta, jest uroczysta msza w kościele i jest to dzień wolny.

bartek.podolski pisze...

@ SD Dobrze pisesz . To że ludzie jeszcze nie kumają to inna sprawa , może by tak 'Anonimowy ' przeczytał książkę " Demokracja - bóg który zawiódł" by H Herman Hoppe.

Prześlij komentarz