O łące niczyjej

Jednym z argumentów przemawiających jakoby za rozbudowanym państwowym nadzorem miałby być tzw. "dylemat wspólnego pastwiska". Głosi on, że jeśli pozwolić jednostkom na nieograniczony dostęp do wspólnych zasobów, to doprowadzą one do ich nieuchronnej degradacji, ponieważ z punktu widzenia teorii gier korzystne dla każdego jest jak najwcześniejsze ich wykorzystanie. Jako klasyczny przykład podaje się korzystanie ze wspólnego pastwiska dla bydła.
Każdy z hodowców posiada własne pastwisko, ale mają oni również dostęp do wspólnego pastwiska. Gdy jeden z nich zaczyna nadmiernie korzystać ze wspólnego pastwiska to zyskuje, gdyż oszczędza swojej ziemi, a korzysta z dobra publicznego. Gdy jednak pozostali hodowcy zaczynają myśleć podobnie i nadmiernie korzystają z pastwiska to doprowadzają do jego degradacji, w związku z czym ostatecznie wszyscy tracą.
Miałby to być dowód na konieczność państwowego nadzoru nad dobrami o charakterze publicznym, państwowej trosce o środowisko itd.

Jest jednak dokładnie odwrotnie.

Jest to dylemat pozorny, bo w naturze nie występuje coś takiego, jak "wspólne dobro materialne". Pastwisko w przykładzie tych trzech hodowców w rzeczywistości nie jest "wspólne" tylko niczyje. Jedynym logicznym rozwiązaniem z punktu widzenia teorii gier byłoby wyznaczenie jakiegoś algorytmu dostępu do pastwiska, oraz sposobu egzekwowania umowy. W tym momencie to pastwisko przestałoby byćdobrem niczyim a stało by się po prostu własnością ciała o nazwie "spółdzielnia trzech hodowców". Hodowca, który chciałby się wyłamać, musiałby albo pastwisko wykupić, albo odebrać siłą. Tak, czy inaczej, ktoś, (lub coś) miałby moc decyzyjną w kwestii dostępu do pastwiska.

Dylemat wspólnego pastwiska dowodzi więc, że zawsze dobro, którego jest ograniczona ilość musi mieć (i ma!) właściciela. 
Obserwujemy to w przyrodzie: czy będzie to najsilniejszy samiec w stadzie wilków, małpolud z największą maczugą, kapitalista z najgłębszym portfelem, czy suweren ze swoim aparatem przymusu - zasada jest ta sama. Podobnie jak w świecie fizyki kwantowej sam fakt obserwacji nadaje cząstce jej właściwości - tak w ekonomii wszystko, co ma jakąkolwiek wartość uzyskało ją dopiero w momencie uzurpowania sobie przez kogoś praw do tej wartości.

Najlepiej jednak, żeby był to właściciel jawny i jednoznacznie określony, a jeszcze lepiej: jednoosobowy. Dotyczy to także państwa. W tej chwili bowiem właścicielem naszego kraju jest jakaś bliżej nieokreślona masa urzędniczo-państwowa i jest to stan nienaturalny.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Fajny tytuł tego blogu.

Prześlij komentarz