Jest, niestety, dokładnie odwrotnie.
Prawdziwym celem Klubu Rzymskiego nigdy nie było przewidywanie rzeczywistych zagrożeń stojących przed ludzkością, ale wskazywanie metod i pretekstów do poszerzania przez elity swoich wpływów oraz władzy międzynarodowych instytucji. Liczne na to przesłanki można odczytać z samych publikacji Klubu, jak choćby "The First Global Revolution":
"The need for enemies seems to be a common historical factor. Some states have striven to overcome domestic failure and internal contradictions by blaming external enemies. The ploy of finding a scapegoat is as old as mankind itself - when things become too difficult at home, divert attention to adventure abroad. Bring the divided nation together to face an outside enemy, either a real one, or else one invented for the purpose." (s.71)
"In searching for a new enemy to unite us, we came up with the idea that pollution, the threat of global warming, water shortages, famine and the like would fit the bill. In their totality and their interactions these phenomena do constitute a common threat which must be confronted by everyone together. But in designating these dangers as the enemy, we fall into the trap, which we have already warned readers about, namely mistaking symptoms for causes. All these dangers are caused by human intervention in natural processes, and it is only through changed attitude and behaviour that they can be overcome. The real enemy then is humanity itself." (s.75)
Z kolei postulaty Pierwszego Raportu KRz, będącego prawdziwym manifestem współczesnej eugeniki, zostały już praktycznie w całości zrealizowane!
"Granice Wzrostu" (Limits to Growth) postulują ustanowienie swoistej "równowagi" ekologicznej i ekonomicznej poprzez:
- zahamowanie wzrostu populacji (za pomocą "nieograniczonego dostępu do stuprocentowo skutecznych metod kontroli urodzin") i
- ograniczenie wzrostu gospodarczego, ("poprzez promowanie konsumpcji zamiast inwestycji").
Spójrzmy tylko na stan naszej Cywilizacji po prawie 40 latach od opublikowania "Raportu"!
Rozrodczość mamy ujemną (a więc postulat udało się zrealizować z nawiązką).
W wyniku działań rządów i organizacji międzynarodowych, tempo wzrostu zostało spowolnione do jakichś marginalnych rozmiarów, a biorąc pod uwagę obecną recesję, długoterminowo okaże się pewnie zerowe. (PKB Stanów Zjednoczonych mierzony Realnym Pieniądzem jest na poziomie sprzed dziesięciu lat, Japonii: sprzed 20...)
Zatem: działalność Klubu Rzymskiego należy ocenić, niestety, jako nad wyraz owocną i skuteczną w dążeniu do realizacji jego rzeczywistych celów.
"Ktoś tych bałwanów traktuje serio i daje im ciężkie miliardy na kolejne projekty?" pyta JKM.
Najwyraźniej: TAK. Zresztą, wystarczy spojrzeć na listę członków Klubu - polityków, głów państw, dyplomatów, urzędników wysokiego szczebla i naukowców, żeby zdać sobie sprawę, że klubowi wystarczy, żeby SAM traktował SIEBIE serio.
6 komentarzy:
Rozrodczość mamy ujemną (a więc postulat udało się zrealizować z nawiązką).
Jest dokładnie odwrotnie, w skali globu cały czas mamy dodatni przyrost naturalny a estymacje do 2050 roku przewidują stuknięcie ludzkości 9 mld ;-).
Zważ, że miałem na myśli "stan NASZEJ Cywilizacji".
No tak, tyle, że co po zahamowaniu rozrostu "NASZEJ Cywilizacji" (i co to w ogóle jest za zwierzę?) skoro to mniejszość globu jest?
Chodzi o Cywilizację Zachodu, wiesz: tą, na którą Klub miał jakiś wpływ.
Teraz już na marginesie: no tak, tylko czy wyznacznikiem "Cywilizacji Zachodu" jest zasięg wpływu Klubu Rzymskiego? To pojęcie wydaje mi się cokolwiek niejasne.
Nic jaśniejszego: greckie dążenie do Prawdy, rzymskie Prawo, chrześcijańskie Miłosierdzie, brytyjski Indywidualizm, amerykańska Wolność osobista.
Prześlij komentarz