Orkiestra Podtrzymywania Patologii

"Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy" jak co roku zebrała około 40 mln zł.

Pragnę dyskretnie zauważyć, że "Służba Zdrowia" jest w naszym kraju państwowa, a Polacy rocznie wydają na nią około 60 miliardów zł (plus jakieś 10 mld. na łapówki).

Mimo takich nakładów, poziom bałaganu, biurokracji i długości oczekiwania w Służbie Zgonów przerasta wszystkie granice i chyba każdy, kto się z nią zetknął (i przeżył) wolałby się leczyć za pomocą magii voodoo i urynoterapii niż mieć znów do czynienia z tą niekompetentną i szkodliwą instytucją.

W normalnym systemie lecznictwo jest prywatne i pacjent zamiast być traktowany jak niepotrzebny balast, którego należy się pozbyć, jest klientem, o którego należy zabiegać jakością usług i ceną.
Taki mniej więcej system działał w Stanozjednoczeniu zanim jeszcze zapanował tam totalitaryzm w stylu europejskim.
Oprócz normalnego, komercyjnego lecznictwa działały wtedy przychodnie charytatywne a przeznaczanie części czasu zawodowego na pracę nieodpłatną było uważane w środowisku lekarskim za obowiązek. Tak w każdym razie opisuje to pewien libertariański kongresman, który prowadził praktykę medyczną w obu systemach.
http://www.youtube.com/watch?v=foXQbmZxWYY#t=3m29s

W takim systemie dobroczynność i wspieranie placówek non-profit  rzeczywiście ma sens a pomoc trafia do potrzebujących, zamiast na przysłowiowe czyszczenie rządowych limuzyn.

Co prawda mogę już sobie wyobrazić te komentarze pod wpisem:
"Ależ Piotrze, ty kapitalistyczny fundamentalisto bez serca! Przecież gdyby pozostawić sektor ochrony zdrowia w rękach krwiożerczego wolnego rynku, biednych ludzi nie byłoby stać na wciąż drożejące usługi medyczne."
Tak: wmawia nam się, że koszty muszą iść w górę wraz z rozwojem medycyny. Tylko ciekawe, że jakoś zawsze i wszędzie w historii świata postęp naukowy i technologiczny powodował spadek cen. Im szybsze i lepsze były pociągi, samochody, samoloty, tym tańsze i wygodniejsze stawało się podróżowanie; wraz z rozwojem technologii informatycznych coraz tańsze stawało się przetwarzanie danych i wszystkie usługi z tym związane itd. itp.

Zadajmy sobie w końcu pytanie:  Jaki w ogóle jest ostateczny cel Wolnego Rynku? 
Logika i obserwacja pokazują, że system wolnej konkurencji naturalnie dąży do spadku cen i wzrostu jakości usług. Obserwujemy to w sektorach, do których państwo nie zdążyło się jeszcze przyssać - jak sektor informatyczny czy telefonia komórkowa.
Jeśli gdzieś widzimy wynik odwrotny: wzrost cen i spadek jakości, niechybny to znak, że Wolny Rynek nie jest tam obecny.

Nie może być zatem przypadkiem, że od momentu, kiedy państwo usadowiło się w ochronie zdrowia, ceny usług medycznych zaczęły rosnąć do tego stopnia, że dziś przeciętny Amerykanin musi zastawić dom i sprzedać samochód, zanim uda się na rutynowe badanie ciśnienia krwi.


W Polsce nie jest wcale lepiej, jedynie struktura płatności jest inna. Przeciętny zjadacz chleba jest opodatkowany na poziomie ponad 60%, z czego 1/5 idzie na Służbę Uśmiercania.

Jeśli więc ktoś uważa, że ma ona wciąż za mało pieniędzy, to powinien się domagać dalszego zwiększania podatków, składki zdrowotnej, deficytu budżetowego i czego tam jeszcze, zamiast bawić się w owsiakową drobnicę.

Ja akurat uważam, że państwowa Służba Zgrozy powinna mieć jak najmniej środków ponieważ jest źródłem udręki, śmierci i cierpienia - a im prędzej zdechnie, tym lepiej dla pacjentów, lekarzy oraz podatników.
I dlatego od lat nie noszę czerwonych serduszek.

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Wolno ci nie nosić serduszek, tak samo jak innym organizować takie imprezy. Podobno mamy w kraju wolność więc rób co chcesz. Nikt też nie zmusza do korzystania z państwowej służby zdrowia. Możesz sobie zafundować prywatne usługi. Bez sensu cały ten artykuł. Zyjesz w takich warunkach a nie innych i za swoje badziewne składki zdrowotne oczekujesz nieziemskiej jakości. Obudź się człowieku ...

Anonimowy pisze...

Kolego powyżej, nie masz racji. Owszem nikt Cie nie zmusza do korzystania z państwowej służby zdrowia, ale jesteś zmuszany by za nią zapłacić. Równie dobrze można by zorganizować stołówke państwową gdzie nikt by Cie do jedzenia nie zmuszał, ale codziennie za obiad, śniadanie i kolację musiałbyś zapłacić. Ale przecież nikt Cie do jedzenia nie zmusza! W samej stołówce kolejki były by ogromne, obiady niesmaczne, a do tego jadło by się na stojąco, no chyba że masz układ z kucharką.. I tak właśnie działa nasza służba zdrowia...

Anonimowy pisze...

Ochrona Zdrowia funkcjonowałaby całkiem inaczej, gdyby pieniądze "szły za pacjentem" - składka każdego pracującego, ustalana w jakimś zakresie przez niego samego, gromadzona byłaby na jego prywatnym koncie zdrowotnym, a jedynie niewielką jej część pochłaniałby system. Tylko że wtedy mogłoby się okazać, że nagle w naszym kraju, w którym wszystko się każdemu należy, nie ma pieniędzy na zrobienie TK głowy za 400zł pijakowi, który przywalił w krawężnik. I już widzę pierwszą stronę "Faktu"...
PS. Z tą wolną konkurencją w sektorze telefonii komórkowej - to się uśmiałem...

Anonimowy pisze...

Piszesz bzdury, prawdopodobnie dlatego, że piszesz o czymś o czym kompletnie nie masz pojęcia. Owszem płacimy składki, które są rozdzielane równomiernie miedzy wszystkich chorych, wiec z Twoich składek najcześciej korzystają 'mochery', które chorują 24/7 i leczą się państwowo, bo z ich rent inaczej się nie da oraz oczywiście sporo złotówek idzie też na pensje dla lekarzy i dyrektorów. Jeżeli chodzi o Owsiaka, to 'jego' pieniądze są przeznaczane na drogi i niezbędny sprzęt, najcześciej dla dzieci i noworodków a nie na Fundusz Zdrowia. Gdybyś wybrał się chociażby do Centrum Zdrowia Dziecka jakieś 10 lat temu i porównał to co tam było z obecnie panującymi warunkami to gołym okiem zobaczył byś jak wielkich zmian dokonano w tym szpitalu dzięki Owsiakowi i jaką pomoc on niesie. Jak dla mnie to w tym temacie wypadłeś jak skomplący egoista, który wszystko bagadelizuje i sprowadza do jednego, a uwierz że WOśP i NFZ to dwa zupełnie odebne światy.

Anonimowy pisze...

Służba zdrowia, temat rzeka.
Owszem, problem przerostu biurokracji, marnotrastwa środków, czasu, itd jest przeogromny. I to,że system powszechnej opieki zdrowotnej wymaga drastycznych reform jest jasne jak słońce. Jednakże. całkowita prywatyzacja służby zdrowia, to utopia. Spowoduje to odcięcie niezamożnych od lecznictwa. Twierdzisz,jak zamieściłeś to w swym wywodzie, że ceny ureguluje rynek. Otóż pewnie tak,ale tylko do poziomu tych których na to stać. I tu też nie byłbym taki pewny, patrząc na poczynania i politykę cenową firm farmaceutycznych. Uświadommy sobie, że chodzi tu o rynek ZDROWIA I ŻYCIA ludzkiego. Zapewniam Cię,że spece od polityki cenowej tego sektora doskonale wiedzą,że NIKT, absolutnie NIKT, nie bedzie oszczędzał na zdrowiu, więć jaki jest sens obniżać cenę usług czy leku, skoro i tak do nich przyjdą. A przyjdą, bo muszą!
A co do tego obowiązku darmowej porady, jak napisałeś, to mogę to porównać do prawa do adwokata z urzędu, jeśli kogoś nie stać. I ten system funkconuje i w RP i USA również, i wszyscy wiemy, jak taka pomoc wygląda;-))
Nic nie jest za darmo, żyjemy w czasach materialzmu i jakiekolwiek wzniosłe idee odeszły w niebyt i pozostają tylko tematem akdemickich rozstrząsań w zaciszu uniwersyteckich gabinetów(vide: postawa Doktora Judyma).

Unknown pisze...

@Anonimowy#5: Nie rozumiem? Co to znaczy, że "nikt nie będzie oszczędzał na zdrowiu"? Ja oszczędzam na zdrowiu non-stop i tak samo wszyscy inni ludzie. Np. wolę kupić lek za 10 zł zamiast podobnego za 100. Równie dobrze mógłbyś powiedzieć, że "NIKT, absolutnie NIKT nie będzie oszczędzał na" jedzeniu, więc jaki jest sens obniżać cenę żywności. A jednak: w moim supermarkecie można dostać bułki zarówno za 1,50 zł jak i za 15 groszy i jakoś piekarze nie podnoszą cen mimo, że "i tak do nich przyjdę, bo muszę!". (A przecież chodzi tu o "rynek WYŻYWIENIA I ŻYCIA ludzkiego"!).
A dziamdzianiem o "konieczności drastycznych reform" niczego się nie zdziała. Jeśli chcesz jakichkolwiek zmian musisz głośno domagać się całkowitego przewrócenia status quo, tylko wtedy możesz oczekiwać jakiejkolwiek reakcji, choćby i wprowadzenia elementów konkurencji w ubezpieczeniach medycznych.

Unknown pisze...

@Anonimowy#3
Nie wiem, jak Ty, ale ja za połączenie płacę obecnie dziesięciokrotnie mniej, niż przed dekadą. Gwarantuję Ci, że nie zawdzięczamy tego żadnemu urzędowi ani ministerstwu.

Prześlij komentarz